Ogrzewanie fazowe - hypocaustum

Drukuj

W starożytnym Rzymie znany był system ogrzewania za pomocą ukrytych pod podłogą kanałów. Obecnie sposób ten doczekał się nowoczesnej wersji. Hypocaustum to pozbawiony wylotów układ, w którym ciepłe powietrze nie jest kierowane bezpośrednio do pomieszczeń, tylko rozprowadzane kanałami wewnątrz ścian.

Hypocaustum to rozwiązanie, które może zainteresować przede wszystkim inwestorów poszukujących nowoczesnych rozwiązań z najwyższej półki. Źródłem ciepła jest w tym przypadku specjalny wkład piecowy. Jego specyficzna budowa sprawia, że drewno spala się w temperaturze 800-1000º Celsjusza, a nie 300º, jak w tradycyjnym kominku. Powietrze ogrzewa masę akumulacyjną, którą może tworzyć na przykład obudowa kominka, ściana z kafli ceramicznych lub podłoga. Stosując ten system, wystarczy napalić w kominku rano i wieczorem, aby w efekcie móc cieszyć się komfortem równomiernie ogrzanego wnętrza. Urządzenie jest zaopatrzone w automatyczny regulator procesu spalania, ale dopływ powietrza można graniczać również ręcznie.

Równomierne rozprowadzenie ciepła

Planując wyposażenie domu w hypocaustum, stosowne decyzje trzeba podjąć odpowiednio wcześnie, czyli jeszcze przed rozpoczęciem budowy. System jest ciężki, waży od jednej do dwóch ton, i w związku z tym niezbędne jest zaplanowanie pod piecem fundamentu. W hypocaustum wykorzystuje się wodę, ale pełni ona inną funkcję niż w ogrzewaniu podłogowym. Płyn nie jest doprowadzany do rur, tylko dostarcza energię niezbędną do rozpoczęcia i kontynuowania reakcji przemiany fazowej, czyli odparowania czynnika roboczego, ulokowanego w panelu grzewczym. Pod tynkiem znajdują się panele, w których czynnik roboczy paruje i skraplając się oddaje ciepło do pomieszczeń. Proces parowania jest inicjowany dzięki wodzie, podgrzewanej za pomocą tradycyjnego źródła ciepła (może nim być na przykład piec gazowy). Producenci zapewniają, że wystarczy podgrzać wodę do 22ºC-28ºC, aby we wnętrzu uzyskać gwarantującą komfort cieplny temperaturę 20ºC. Temperatura jest zatem o kilka stopni niższa niż w przypadku tradycyjnego sposobu ogrzewania, ale komfort jest porównywalny. Tłumaczy się to równomiernym rozprowadzeniem ciepła. Ukryte w ścianach panele w 90% oddają ciepło do wnętrza pomieszczeń, pozostałe 10% ciepła ogrzewa samą ścianę. Dzięki tak równomiernemu promieniowaniu ciepła, pomimo nieco niższej temperatury, w pomieszczeniach nie jest zimno.

Rozwiązanie energooszczędne

Ogrzewanie fazowe stanowi kosztowną inwestycję, ale niesie ze sobą co najmniej kilka korzyści. W tym systemie kominek do skutecznego działania wymaga o połowę mniej drewna. Urządzenie działa przy tym podobnie do pieca; nagrzewając powietrze, nie powoduje jego wysuszania. Niższa temperatura powietrza sprawia, że występują mniejsze straty ciepła. Hypocaustum korzystnie wypada w porównaniu z ogrzewaniem podłogowym, w stosunku do którego pozwala na oszczędności zużycia energii w wysokości ponad 20%. Na jego instalację składa się znacznie mniej rur, a jego użytkowanie wiąże się z dużo mniejszym zużyciem wody, która w dodatku jest podgrzewania do niższej temperatury (dzięki czemu do jej podgrzewania można zastosować kocioł o mniejszej mocy). Producenci podają, że w systemie hypocaustum krąży nawet osiem razy mniej wody niż w tradycyjnych instalacjach.

Komentarze

  • bbb

    Skoro używany jest czynnik w postaci wody to skuteczność grzewcza nie powinna być większa niż wtedy, gdyby było ogrzewane bezpośrednio powietrze. Wartość energetyczna drewna: do 20000 kj/kg. Więcej nie wyda. Jeśli jest zapotrzebowanie na 10 kw to trzeba spalić około 2 kg/godz., przy sprawności około 85%. To takie dane "na oko", ale z grubsza powinno się zgadzać. Jakim cudem ktoś podnosi sprawność urządzenia powyżej 100% :)
    Jest taki wkład kominkowy "Elipsa", który jest naprawdę świetny, ale i ten tego nie przebije.

  • Aaaaaa

    Nie zgodzę się. Gdyby było tak, jak piszesz, to nie miałoby znaczenia, jaki piec zastosujesz - zużycie opału byłoby zawsze takie same, bo "potrzeby energetyczne wynikają z jakości i grubości izolacji". Zapewniam, że dom można ogrzać do tej samej temperatury zużywając różne ilości opału. W przeciwnym razie konkurencja wśród producentów kotłów i systemów grzewczych nie miałaby sensu i nie istniałoby pojęcie: efektywność spalania.

  • Rubik

    Nooo bzdura goni bzdurę - oczywiście w kwestii oszczędności energii. Abstrahując od samego systemu grzania, nie można ogrzać domu "połową drewna" bo jego potrzeby energetyczne wynikają z jakości i grubości izolacji a nie ze sposobu grzania. Mój komentarz jest tak samo ogólny jak ten artykuł ale fizyki się nie oszuka, do domu trzeba dostarczyć tyle energii cieplnej ile z niego uciekło, a sposób jej wytworzenia to już zupełnie inna sprawa.